a przecież się do wszystkiego przyznał..
Kanadyjczyk Maher Arar przez rok był więziony i torturowany w syryjskim więzieniu jako terrorysta z al Kaidy. Komisja śledcza kanadyjskiego rządu ogłosiła właśnie, że był niewinny i padł ofiarą błędu służb specjalnych Kanady i USA
Jesienią 2001 policja kanadyjska zaczęła rozglądać się za podejrzanymi osobami, które mogą być terrorystami planującymi zamach. Namierzyli m.in. Abdullaha Almalki. Jego spotkanie z Ararem w 1997 r. wystarczyło, by Arar został również wciągnięty na listę podejrzanych, a do służb amerykańskich przekazano informację, że chodzi o "ekstremistę islamskiego podejrzanego o związki z al Kaidą". Czy tak było, nie sprawdzono.
Gdy Arar pojawił się na terytorium USA, Amerykanie przekonani, że mają do czynienia z terrorystą, postanowili sięgnąć po metodę tzw. extraordinary rendition - porwania osoby podejrzanej o terroryzm i przewiezienia jej do kraju, w którym stosowane są tortury.
Administracja Busha nigdy się do tego nie przyznała, wiadomo jednak, że traktuje operacje rendition jako skuteczny środek walki z terrorystami. Metody przesłuchań stosowane w krajach arabskich, niedozwolone w USA, pozwalają szybciej wydobyć z nich bezcenne informacje. Ale drugą stroną medalu jest tragedia niewinnych ludzi, takich jak Maher Arar, których pochopnie uznano za terrorystów. Kilka miesięcy temu głośna była w Niemczech sprawa Libańczyka z niemieckim paszportem Chaleda Masriego, którego w 2003 r. CIA porwała w Macedonii i dopiero po sześciu miesiącach więzienia w Afganistanie uznała, że nie ma nic wspólnego z al Kaidą.
- Amnesty szacuje, że nawet kilka tysięcy osób trafiło wskutek operacji rendition do więzień w krajach stosujących tortury - mówi nam Alex Meze z kanadyjskiej AI.#
A z terrorystami walczymy, bo stanowią zagrożenie dla naszej wolności i stosują nieludzkie metody walki? Najwyraźniej opinia, że świat islamski opiera się na terroryźmie to taka sama bzdura jak to, że zachodni opiera się na poszanowaniu wolności.
interpretacje międzykulturowe
Słuchając Joy Division przeczytałem o problemach B-XVI w związku z jego dyplomatyczną oracją przeznaczoną dla narodów oświeconych i cywilizowanych ogniem i mieczem chrześcijaństwa. Nie darzę plemion arabskich jakąś przesadną estymą, ale mam szacunek dla ich szacunku wobec słowa. Być może nie rozumieją co to jest: cytat, skrót myślowy i cała ta europejska pokrętność w sferze na rzeczy. Być może wolą biblijną dialektykę: nie to nie, tak to tak.
Nie wiedzą, że Watykan wzrastał w atmosferze rzymskiej i włoskiej dyplomacji: trucizny, sztyletu i pokrętności.
W swojej barbarzyńskiej naiwności sądzą arabowie, że świat opiera się na prawdomówności i odpowiedzialności za słowa oraz czyny. Nie wiedzą biedne turbany, że istnieje w cywilizowanej Europie instytucja rzecznika prasowego, który wyjaśnia i prostuje zbyt pośpieszne i emocjonalne wypowiedzi osobistości jakie reprezentuje. Powinni się nauczyć wynalazcy matematyki, że zbyt długie wysiadywanie na złotym tronie powoduje zadufanie we własne słowa i brak dystansu do rzeczywistości. #
Zgadzam się z tym. A to wszystko dlatego, że odmienność kulturową tak trudno zrozumieć.
Banksy strikes again!
Banksy, znany artysta-partyzant, uderzył w Paris Hilton. W sklepie HMV (wytwórnia płytowa rzeczonej 'artystki') podmienił koło 500 egzemplarzy jej płyt na swoje własne wersje, łącznie z nowym projektem okładki i książeczki.
Więcej zdjęć dostępnych u niejakiego sharla, szczęśliwego posiadacza owego dzieła.
na rower bez kasku
Rowerzyści jeżdżący w kaskach są bardziej narażeni na wypadki drogowe niż ci, którzy nie zabezpieczają swoich głów. Do takich wniosków doszedł brytyjski psycholog, który podczas eksperymentów został dwukrotnie potrącony przez samochód.
Doktor Ian Walker zamontował w swoim rowerze czujnik odległości i badał, jak blisko podjeżdżają do niego samochody. Robił to jeżdżąc i w kasku i bez. Test wykazał, że kierowcy podjeżdżają na niebezpiecznie małą odległość - 8,5 centymetra - dwa razy częściej, gdy rowerzysta ma założony kask. Zdaniem psychologa kierowcy mają mniejsze zaufanie do rowerzysty jadącego z gołą głową i zostawiają mu więcej miejsca na ewentualne manewry. #
Ha, wiedziałem!
jedenasty września, roku pamiętnego, dwutysięcznego-któregoś
Pięć lat po jednej z tragedii jakich wiele (choć ze zdecydowanie najlepszym marketingiem, hype lepszy niż Ruby on Rails) pierwszy pedał nadchodzącej ruchem posuwistym IV Rzeczypospolitej pisze (unikając jak ognia zdań złożonych, prawdopodobnie w celu lepszego kontaktu z docelowymi czytelnikami):
Oni nas nienawidzą i prędzej czy później będą chcieli zniszczyć. Wiek XX był wiekiem totalitaryzmów. Oby wiek XXI nie był wiekiem rzezi na cywilizacji zachodniej. Cywilizacja Białego Człowieka musi walczyć. Nie takimi metodami, jak PODGNIŁA, ZLEWACZAŁA, IMPOTENTNA, ZGEJOWANA i OBŁA Unia Europejska. Ale jak Ameryka. Twardo, a nawet bezwzględnie. Wówczas przetrwamy. #
Jak miło, że sam pokazuje politykę miłości i poszanowania bliźniego. Wspaniale, że gloryfikuje 'białego człowieka', czymkolwiek ów twór by nie był. Uroczo, że podkreśla wagę swoich słów niczym rasowy użytkownik AOL (choć trochę się pohamował i nie napisał - PODGNIŁA, ZLEWACZAŁA, IMPOTENTNA, ZGEJOWANA i OBŁA !!!11!!1jeden!
).
Niemniej jednak, pomijając te oczywiste zalety jego wypowiedzi, zastanawia mnie jedno - skąd obecność przymiotnika 'obła'? Czy zamierza on pójść dalej i nielubianych europarlamentarzystów obdarzać mianem płazińców?