Recepção ao Caloiro - dzień trzeci
Popołudnie trzeciego dnia Powitania świeżo upieczonych studentów
to zwolnienie z zajęć całego uniwersytetu, żeby studenci mogli uczestniczyć w paradzie podążającej ulicami miasta. Każdy wydział przebiera swoich caloiros
(świeżo upieczonych studentów) w stroje w kolorach wydziałowych. Oprócz tego caloiros wytaczają machinę, która budowali skrycie przez ostatnie 3 tygodnie i ze śpiewem na ustach (nauka piosenek też była w postaci intensywnego 3-tygodniowego skrytego kursu) i butelkami w rękach przemierzają ulice miasta.
Budowanie pojazdów ma cel dwojaki. Pierwszym jest konkurs uniwersytecki na wydział najlepiej prezentujacy się na paradzie. Drugi to uzyskanie sposobu transportu alkoholu w trakcie parady. Nie można w końcu cały czas chodzić z butelkami w ręku, czy torbie. A tak cały magazyn jest w pojeździe. Źródełkiem jest również tradycyjny wóz ciągnięty przez osła, na którym leżą beczki wina. Każdy student (a pewnie i nie tylko student) może podejść z kubkiem, butelką, czy też baniakiem pięciolitrowym, nalać sobie wina i kontynuować zabawę.
Studenci od rana się przygotowują, głownie zwilżając gardła, aby łatwiej było im głośno śpiewać, a owoce tego przygotowania są dość widoczne. Uczestnikom uśmiechy z ust nie schodzą, krzyczą, śpiewają, walą w bębny z zadziwiającą energią. Tylko czasem któryś pijany spadnie z pojazdu konkursowego, albo zostanie odholowany na bok przez kolegów, gdyż w jego stanie upojenia alkoholowego pozostaje mu jedynie zjazd do boksu
.
Ochrona wspomnianej imprezy praktycznie nie istnieje. Cztery razy widziałem jakichś policjantów. I to chyba było jedynie dwóch, widzianych kazdy dwukrotnie. O agencjach ochrony tu chyba nikt nie słyszał, co mogłoby wydawać się szokujące dla kogoś kto widuje ochronę na polskich juwenaliach. Nie, nie mam na myśli jedynie tych pamiętnych w Łodzi. Tyle, że różnica jest taka, że tutaj absolutnie nic złego się nie dzieje. Znaczy, osobom postronnym. Bo po studentów często kursowała karetka. U nich po prostu nie ma zwyczaju, żeby pijanych zostawiać na ulicy. Przyjeżdżał ambulans, wsadzali ich do środka, do szpitala na parę godzin i nie ma problemu. Aha, jeszcze opiekun tradycyjnego osła został odwieziony. Najwyraźniej mu nie posłużyło wino jadące na wozie, bo postanowił uciąć sobie drzemkę na bruku na środku rynku, pod urzędem miejskim.
Jednak możliwość spokojnego picia alkoholu na ulicy jest świetna. Dlaczego w Polsce pozbawiają nas takich podstawowych praw?
A część nocna dnia trzeciego zaczyna się za jakieś 20 minut. Parada to była taka rozgrzewka i zadośćuczynienie tradycji. Impreza dzisiejsza dopiero się zacznie ;)
Recepção ao Caloiro - dzień pierwszy
Duch studencki żyje tu i się rozwija. Wczoraj na początek tygodnia pod hasłem Recepção ao Caloiro odbyła się impreza w stylu prawdziwie studenckim. W jakiejś ogromnej hali (pod dachem, bo pora deszczowa) stoi scena, wystrój spartański, żeby było później łatwiej posprzątać, gołe ściany, podłoga w stylu fabrycznym. Na wejściu każdy otrzymuje paczkę gumek i kufel piwa, który można za darmo napełniać w jednym z sześciu (a może czterech, pamięć coś mi szwankuje) miejsc. Masowo dostępne darmowe piwo zaowocowało wspaniałą atmosferą (chyba, że ktoś ma obiekcje względem bycia nim oblewanym przez nieznanych ludzi) i ogromnymi kałużami na podłodze. Dodać do tego można ogromną rzeszę ludzi bawiących się bez żadnej dawki agresji i otrzymujemy świetną imprezę, której wizja na pewno nie zrodziłaby się w umysłach władz mojego uniwersytetu. Nie mówiąc już o realizacji.
A to dopiero pierwszy dzień obiecująco zapowiadającego się tygodnia. Aha, wróciłem do domu po 6 rano. I, tak, poszedłem na zajęcia na 11.
Bacalhau com natas
Cofam wszystko co wcześniej napisałem o bacalhau. Po skonsumowaniu wersji w śmietanie jestem w stanie przyznać mu tytuł jednej z najciekawszych potraw, które znam. Wizja konsumowania na Wigilię dorsza, zamiast karpia staje się coraz bardziej sensownna.
A dla zapamiętania - polski przepis:
Skład:
- 75 dkg filetów
- szklanka mleka
- 4 dkg mąki
- 25 dkg kwaśnej śmietany
- 2 dkg tartego żółtego sera
- tłuszcz do smażenia
- sól do smaku
- nać pietruszki
Sposób wykonania:
Filety umyć, zalać mlekiem w celu usunięcia morskiego zapachu i odstawić na ok. 30 min. Po wyjęciu z mleka filety osączyć, wyporcjować, posolić, oprószyć mąką i usmażyć na jasnozłoty kolor. Ułożyć na ogniotrwałym półmisku, zlać śmietaną, posypać serem i zapiec w piekarniku. Gdy na powierzchni utworzy się rumiana skórka- wyjąć, posypać zieleniną. Podawać z ziemniakami, sałatą, mizerią lub sałatką z pomidorów.
Są drobne różnice, bo miejscowi zapiekali ziemniaki razem z bacalhau i śmietaną. Poza tym, mieli jeszcze drugą wersję - posypywaną kawałkami chleba (Bacalhau com natas com păo
), poza tą posypywaną serem (Bacalhau com natas com queijo
).
*plonk*
Zaczynam przejmować portugalskie zwyczaje. Najpierw zacząłem pijać kawę, potem wino (którego od ładnych paru lat nie trawiłem w żadnej postaci), a dzisiaj zamiast w polskim stylu bujać się po knajpach, usiadłem w kafejce nad filiżanką gorącej czekolady i łamigłówką matematyczną (które tu są dość popularne miast krzyżówek). Bo panuje taki zwyczaj, że piątek to kiepski dzień na imprezy. Zwłaszcza, że akademik opustoszał jak ludzie pojechali do domu głosować.
Ano tutaj jutro się wybory szykują, burmistrzów, czy innych sołtysów. Nawet przed drzwiami kafejki przejechała kawalkada samochodów obklejonych plakatami, z pasażerami wymachującymi flagami, a na pierwszym z nich nawet była zamontowana szczekaczka rozsiewająca wokół takie muzyczne hity, że aż przypomniałem sobie piosenki Samoobrony z ostatnich wyborów. Chyba wszyscy zwolennicy Vitora Pereiry przejechali, bo samochodów było spokojnie z 15, a do lidera mu brakuje trochę poparcia. A wygra na pewno mój kandydat - Carlos Pinto.
In other news, zacząłem tutaj codziennie ściągać Wiadomości, żeby być świadomym czy Chińczycy nadal trzymają się mocno. A one do złudzenia przypominają Rolniczy kalendarz
- ciągle tylko drób i jakieś liczby. Może to cena skupu. No i zauważyłem cenzurę narzuconą na Polityka, Który Nie Istnieje. Mimo, że we własnym sondażu Wiadomości zdobył on 5-te miejsce za Henryką Bochniarz, Lepperem i wiadomo kim, to jak przedstawiali skróty z kampanii, to już na obrazku pięciu najpoważniejszych kandydatów występowały dwa kaczory, pani Bochniarz, Pierwszy Mulat Rzeczypospolitej i jako piąty już nie ten wspomniany 3 minuty wcześniej w sondażu nieistotny kandydat, ale Kalinowski - chluba polskiej wsi. Jak ktoś mi powie, że TVP1 jest całkowicie bezstronne to mam zapamiętany kontrprzykład (udostępniam go na GPL).
Ale warto było ściągnąć tą dawką informacji choćby dla ostatniej z nich, na temat odwołania seansu O dwóch takich co ukradli księżyc
w kinie Moskwa w Kielcach. I komentarza - z zamianą na produkcje Walta Disneya również mógłby być problem, bo jeden z ich najpopularniejszych bohaterów ma nie dość, że na imię Donald, to jest kaczorem
.
obrazy widziane nocą
Policja przymykająca oko, na tak niezauważalny incydent jak czterech pijanych studentów (łącznie z kierowcą) podwożących piątego, równie pijanego i krzyczącego wniebogłosy Montan elas!
, na masce. Panowie zajmujący się ochroną porządku publicznego zdecydowali się raczej kontynuować wypisywanie mandatu za złe parkowanie, niż zainteresować się przejeżdżającym bolidem. Choć trzeba przyznać, osobnik na masce spadł, a może zszedł.. w każdym razie opuścił maskę jakieś 100 metrów wcześniej.
Inna migawka przedstawia scenę, gdzie w małym barze tłoczy się ogromna ilość ludzi, tańcząc głównie na stołach i ławkach, bo podłogę pokrywa szkło z rozbitych butelek. W jedynej toalecie nad jedyną muszlą tłoczą się naraz trzy osoby, żeby usprawnić proces pozbywania się niepotrzebych związków z organizmu. A po wyjściu jeden Murzyn, chcąc najwyraźniej mi zaimponować swoja znajomością polskiego, mówi - zrób mi laskę.. poproszę
Jeszcze atmosfera w knajpie na imprezie studenckiego klubu alkoholika
pod hasłem Monta nelas!
, którego to hasła nie polecam używać w rozmowie z osobami biegłymi w języku portugalskim. Każdy rozmawia z każdym, zawsze jest o czym, przy stolikach rotacje personalne, zresztą mało kto siedzi, większość rozmawia na stojąco, przy barze, barman chodzi i nabija się z gości. A wszystko to wewnątrz spokojnie wyglądającej kafejki przy niewielkiej uliczce. I jeszcze pita o północy kawa i sztandarowy
trunek klubu - absynt z Bailey'sem i wódką.