Wadi Rum
W XXI wieku czołowym środkiem transportu na pustyni Wadi Rum są półciężarówki Toyoty, z których niektóre wyglądają jakby do wożenia amunicji używał ich sam Lawrence z Arabii. Swoją drogą, będący doskonałym przykładem białego protekcjonalizmu - brudne Arabusy nie potrafią sobie poradzić z durnymi Turasami i musiał Biały Pan przyjechać i pokazać im jak się walczy. Generalnie nie polecam, poza tym ponoć film straszne długi i nudny. Nawet jeśli oglądać na 4-krotnym przyspieszeniu.
Co ciekawe, nic z tego nie przeszkadza miejscowym oznaczać imieniem Lawrence'a połowę okolicznych „atrakcji” turystycznych. A turystom ekscytować się nimi.
Naciągacze w Petrze
Oczywiście przy tak wielkiej turystycznej atrakcji nie może zabraknąć miejscowych naciągaczy. Przewoźnicy, których usługi są niby w cenie biletu, ale należy się jeszcze „napiwek dla konia”. Beduini, którzy „wykopali z ziemi antyczne znaleziska”. Sprzedawcy turystycznego badziewia. Wszelkie maści i rodzaje drobnych przedsiębiorców.
Beduini w Petrze
Relatywnie do niedawna (bodajże około 1985) Beduini normalnie mieszkali w jaskiniach na terenie skalnego miasta - spali, wypasali zwierzęta, rodzili się. Potem wybudowano im wioskę nieopodal, gdzie kazano im się przenieść. W rezultacie śpią teraz tam, ale i tak większość czasu spędzają między skałami Petry, paląc shishę i sprzedając różnego rodzaju „unikalne znaleziska” turystom.









