Teheran
Stolica Iranu jest wielką metropolią o populacji sięgającej od 8 (teren samego miasta), do 14 (aglomeracja) milionów mieszkańców. Jest to relatywnie młode, miejscami nowoczesne, czyli dla mnie całkowicie nieciekawe, miasto.
Z ciekawszych akcentów, to na większości wyższych budynków można znaleźć wielkie propagandowe murale. Do najsłynniejszych należy wielka flaga Stanów Zjednoczonych, gdzie czerwone pasy to ślady krwi po spadających bombach, a gwiazdy są gwiazdami Dawida, opatrzona napisem Down with America
oraz wizerunek ściskającego Koran męczennika za kratami - Khalida Islambouli - zabójcy egipskiego prezydenta Anwata Sadata.
Ciekawe graffitti zdobią również dawny budynek ambasady amerykańskiej (nazywany również "gniazdem szpiegów"), dość znany z porwania jako zakładników jej pracowników w 1979 przez irańskich studentów. Teraz ma tam siedzibę Sepáh, czyli Gwardia Strażników Rewolucji. Z tego względu fotografowanie tego obiektu jest zabronione. Jednak, mimo świadomości surowości irańskiego kodeksu prawnego, postanowiłem zaryzykować.
A jeśli kogoś interesuje irański świat 'podziemnego' graffiti, to polecam wywiad z A1one, jednym z 'ojców założycieli' tego procederu.
Esfahańskie bazary raz jeszcze
Shah Mosque
Woe to the sinful liar!
Imam Square
Wciąż w Esfahanie. Za pierwszym razem trafiliśmy na ten wielki plac w piątek - dzień modlitwy. Dziwnym nie jest więc, że było tam pełno ludzi, a z rozmieszczonych na całym placu głośników słychać było głos kapłana. Do meczetu wtedy nie weszliśmy, bo dziewczyny były nieobyczajnie ubrane i mogłyby rozpraszać
modlących się. Nadrobiliśmy to jednak bez żadnych problemów następnego dnia.
Myśląc jednak, że za dnia było tam tłoczno, byliśmy w błędzie. Wieczorową porą plac odsłania swoje oblicze jako miejsce spotkań dla wszystkich - młodzieży, rodzin z małymi dziećmi, staruszków. Wtedy dopiero naprawdę tętni życiem.
