Tik'al
To do niedawna zarosłe całkowicie dżunglą niegdyś ponad 50-tysięczne miasto Majów jest teraz parkiem narodowym zapisanym jako światowe dziedzictwo kultury Unesco. Zwiedzając je poruszamy się ścieżkami wyciętymi w dżungli i oglądamy oczyszczone z obrastających je roślin piramidy i świątynie. Naokoło bogactwo flory i fauny - od drzew, z których robi się gumę do żucia, aż po jaguary (rzadko spotykane, bo prowadzą nocny tryb życia, a nocą do parku chodzić nie lza). Miłą atmosferę lasu, po którym spokojnie spacerują dzikie indyki, a po drzewach skaczą małpy zepsuł nam w pewnym momencie nagły harmider zakończony krótkim i urwanym krzykiem małpy, którą jak przypuszczamy coś właśnie dopadło.
Atrakcji w Tik'al jest na cały dzień oglądania i dobrze, bo cena jest taka, że oczekuje się cudów. I faktycznie takie są widoki roztaczające się z czubków wnoszących się ponad okoliczną dżunglę piramid. Dodatkową atrakcją (całkowicie przypadkową) było spotkanie bardzo fajnych Andrzeja i Ireny z Kluczborka, którzy kończyli powoli swoją podróż po Ameryce Środkowej i mieli dla nas kilka cennych rad.
Flores
Malownicze miasteczko położone na wyspie połączonej groblą z pobliskim Santa Elena. Wyspa ma około 300 metrów szerokości i może 500 długości, więc do imponujących nie należy. Cała jednak jest zabudowana, a budynki porozdzielane są wąskimi uliczkami pnącymi się w gorę, aż do szczytu gdzie znajduje się oczywiście kościół. W efekcie otrzymujemy coś co przypomina zabudowę rodem z wybrzeża Morza Śródziemnego. Głównym środkiem transportu publicznego są nieśmiertelne tuk-tuki, co oznacza że trafiliśmy znów do (względnie) taniego kraju. Niestety, samo Flores jest popularnym celem dla turystów, co znajduje odzwierciedlenie w cenach.