Al Arbaouiphone

Jest to pierwszy z krótkiej serii wpisów poświęconych marokańskiej muzyce. Z mojego krótkiego tam pobytu udało się jej trochę przywieźć i z checią się nia podzielę. Niestety, nie jest mi znany stan prawny tych utworów (chociaż część kaset swoim stanem sugeruje, że minęło już 20 lat obowiązywania prawa autorskiego) i jeśli ktoś rozpozna którykolwiek z nich jako objęty ochroną prawami autorskimi to oczywiście niezwłocznie usunę odpowiednie utwory.

Przechodząc jednak do meritum - oto rip pierwszej z kaset otrzymanych od Snoop Doga marokańskich pustyń, Abdula. Nie wiem jak sie kapela nazywa, a jedyny napis na niej umieszczony, który udało mi się rozszyfrować brzmi "Al Arbaouiphone". Miłego słuchania.

 

bluźniercza muzyka świąteczna

Trafiłem na płytę pełną doskonałej światecznej muzyki. Pełna bluźnierstw, Przedwiecznych, mrocznych rytuałów, a wszystko utrzymane w tonie kolęd śpiewanych przez kościelne chóry, czy też remake'ów popularnych piosenek jak Freddy the Red Brained Mi-Go (oparte na Rudolf, the Red Nosed Raindeer), albo Great Old Ones Are Coming to Town (oparte na wiadomo czym). Są również przerabiane kolędy jak Silent Night, Blasphemous Night, czy piosenka w sam raz dla da.killi - It's the Most Horrible Time of the Year. A to wszystko na płycie A very Scary Solstice.

Szczerze polecam również do pary wersję audio musicalu A Shoggoth on the Roof.

Dostępny jest również teledysk do utworu I Saw Mommy Kissing Yog-Sothoth. Ostrzegam, że dozwolony od 18 lat i zawiera nieprzyzwoite sceny z Przedwiecznymi (w konwencji anime). Po takim ostrzeżeniu nie sposób nie obejrzeć.

 

Co słychać podziemiu polskiego black metalu?

Wybrałem się w podróż muzycznym szlakiem niekomercyjnego, mrocznego i podziemnego światka polskiego (a głównie poznańskiego) black metalu. Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu dla inwencji recenzentów rodzimych płyt:

Zespół wylewa na słuchacza hektolitry bluźnierstwa i diabelskości, szarpie go i tnie sypiąc jednocześnie sól do ran.

Ujęła mnie również za serce strona zespołu Viggen. Ach, te czytelne grafiki w menu. Zastanawiam się co rózni poszczególnych muzyków. Bo jak dla mnie to mogą być bliźniacy. Jednojajowi nawet. Jak znany kolarz Armstrong.

I tyle, pompuj rower dla Szatana!