Fassiphone i Rouicha

Kolejne dwie kasety pochodzace z kolekcji Abdula. Również oznaczone ze względu na jedyne napisy, które może odczytać europejskie oko. Fassiphone jest podobna do tego co mozna usłyszeć zwykle (zawsze?) w radiu, podczas gdy Rouicha jest (jeszcze) bardziej smętna i niestety gorszej jakości.

Mogą wystąpić zakłócenia ze względu na fakt, że kasety były w kilku miejscach przerwane i klejone zwykłą taśmą klejącą. Dodam jeszcze, że na drugiej stronie kasety Rouicha doskonałej kadrze ripującej udało się rozpoznać dwa różne utwory.

muzyka, podróż | 23 czerwca 2007 | 1 komentarz

Featuring the notorious "Poród krowy"!

Teraz garść muzyki, która najprawdopodobniej (oceniam na miarę moich skromnych muzycznych możliwości) jest tradycyjną muzyką berberyjską. Są to dwa dość długie utwory (każdy po około 45 minut). Jeden z nich został ochrzczony jako "poród krowy" w uznaniu dla niebywałej melodyki i doboru dźwięków. Drugi jest niewiele lepszy. Niemniej jednak, serdecznie polecam uwadze.

muzyka, podróż | 22 czerwca 2007 | 1 komentarz

Al Arbaouiphone

Jest to pierwszy z krótkiej serii wpisów poświęconych marokańskiej muzyce. Z mojego krótkiego tam pobytu udało się jej trochę przywieźć i z checią się nia podzielę. Niestety, nie jest mi znany stan prawny tych utworów (chociaż część kaset swoim stanem sugeruje, że minęło już 20 lat obowiązywania prawa autorskiego) i jeśli ktoś rozpozna którykolwiek z nich jako objęty ochroną prawami autorskimi to oczywiście niezwłocznie usunę odpowiednie utwory.

Przechodząc jednak do meritum - oto rip pierwszej z kaset otrzymanych od Snoop Doga marokańskich pustyń, Abdula. Nie wiem jak sie kapela nazywa, a jedyny napis na niej umieszczony, który udało mi się rozszyfrować brzmi "Al Arbaouiphone". Miłego słuchania.

muzyka, podróż | 22 czerwca 2007 | Dodaj komentarz

bluźniercza muzyka świąteczna

Trafiłem na płytę pełną doskonałej światecznej muzyki. Pełna bluźnierstw, Przedwiecznych, mrocznych rytuałów, a wszystko utrzymane w tonie kolęd śpiewanych przez kościelne chóry, czy też remake'ów popularnych piosenek jak Freddy the Red Brained Mi-Go (oparte na Rudolf, the Red Nosed Raindeer), albo Great Old Ones Are Coming to Town (oparte na wiadomo czym). Są również przerabiane kolędy jak Silent Night, Blasphemous Night, czy piosenka w sam raz dla da.killi - It's the Most Horrible Time of the Year. A to wszystko na płycie A very Scary Solstice.

Szczerze polecam również do pary wersję audio musicalu A Shoggoth on the Roof.

Dostępny jest również teledysk do utworu I Saw Mommy Kissing Yog-Sothoth. Ostrzegam, że dozwolony od 18 lat i zawiera nieprzyzwoite sceny z Przedwiecznymi (w konwencji anime). Po takim ostrzeżeniu nie sposób nie obejrzeć.

muzyka | 27 grudnia 2005 | 3 komentarze

Co słychać podziemiu polskiego black metalu?

Wybrałem się w podróż muzycznym szlakiem niekomercyjnego, mrocznego i podziemnego światka polskiego (a głównie poznańskiego) black metalu. Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu dla inwencji recenzentów rodzimych płyt:

Zespół wylewa na słuchacza hektolitry bluźnierstwa i diabelskości, szarpie go i tnie sypiąc jednocześnie sól do ran.

Ujęła mnie również za serce strona zespołu Viggen. Ach, te czytelne grafiki w menu. Zastanawiam się co rózni poszczególnych muzyków. Bo jak dla mnie to mogą być bliźniacy. Jednojajowi nawet. Jak znany kolarz Armstrong.

I tyle, pompuj rower dla Szatana!

muzyka | 25 kwietnia 2005 | Dodaj komentarz