PKPoznań
Ostatnio polubiłem zdjęcia z ręki przy kiepskim świetle.
Kraków
Chichen Itza
Zostałem przed wyjazdem ostrzeżony, że te ruiny Majów zostały zamienione w wyciskarkę pieniędzy z turystów i lepiej je sobie odpuścić, ale podeszliśmy do tego sceptycznie. Niesłusznie - zdecydowanie najgorsze doświadczenie spośród wszystkich atrakcji tego typu jakie widzieliśmy.
Szczęśliwie na miejscu byliśmy już o 8 rano, kiedy nawet miejscowym sprzedawcom turystycznego badziewia nie chciało się jeszcze wstać i udało nam się w dość spokojnej atmosferze obejrzeć większość kompleksu. Niestety, trzeba się ograniczyć tylko do oglądania, bo na żadną z piramid nie można się wspiąć.
Zobaczenie na koniec całej szopki związanej z wysypującymi się z kolejnych autobusów wycieczkami, które przedzierały się przez szpalery nagabujących sprzedawców, przechyliło czarę goryczy. Zdecydowanie nie polecam. Chociaż ma swoje plusy, oczywiście. Do nich zalicza się m.in. dobrze zachowane wielkie boisko do „kosza”.
Valladolid
Małe miasteczko, dwie ważniejsze ulice i główny plac. Poza tym atrakcji generalnie brak, poza okolicznymi cenotes, które jednakże również okazują się być bez szału. Niby malownicze i ładne, ale jakoś kiepsko się pływa, woda zimna, etc.
Ale udało mi się uchwycić na zdjęciu maszynę do produkcji tortilli:
Los coches de Merida