Zbóje eleganccy

Żeby nie było żadnych wątpliwości, to na początku jasno stwierdzę, że płyt z muzyką generalnie nie kupuję. Może dlatego, że jestem leniem i nie chce mi się chodzić do sklepów i przebierać na półkach, może po trochu z powodu jakichś DRM-ów, albo też z niechęci do złodziejskich koncernów muzycznych i ZAiKSu, które pomiatając artystami trzepią kasę na cudzej pracy. W sumie to każdy z tych powodów sam w sobie byłby wystarczający.

Po tym krótkim wstępie przejdę do meritum, czyli opowieści jaki to ze mnie frajer. Swego czasu poszedłem na lep pięknych słówek o tym jak by to było fajnie gdyby ludzie kupowali oryginalne płyty i że właśnie dlatego wychodzi płyta w okazyjnej cenie i takie tam… i kupiłem „Poligono Industrial” Kultu. Zaraz po przyjściu do domu okazało się, że to był błąd, bo jako osoba słuchająca muzyki wyłącznie z mp3 nie jestem w stanie odsłuchać najlepszego kawałka tam nagranego (ścieżka zerowa - nie będę rozwijał tego technicznego zagadnienia). Ja to odebrałem jako lekceważący stosunek do klienta, ściągnąłem ten utwór z internetu i zaprzysiągłem solennie „nigdy więcej”. Na tym historia powinna się zakończyć zgodnie z anglosaskim przysłowiem:

Fool me once, shame on you. Fool me twice, shame on me.

Niestety jednak okazałem się frajerem i nie posłuchałem tej mądrości ludowej. Trochę ze względu na moją ogromną sympatię do Kultu, a trochę z powodu nagrania koncertu na DVD, kupiłem sobie „MTV unplugged”. Historia oczywiście się powtarza, tylko w odrobinę innym wydaniu. Otwieram płytę i widzę tam kupon na „dodatkowe piosenki za darmo”. Oczywiście, kawałki te zostały nagrane razem z całą resztą podczas tego samego koncertu, więc takie one darmowe i dodatkowe jak nać przy zakupie marchewki. Ale żeby je móc odsłuchać to musisz zarejestrować się w jakimś muzycznym sklepie Nokii (muszę pamiętać, żeby zaoferować im szkolenie z projektowania formularzy), przepisywać jakieś kody, podawać dane, łącznie z obowiązkowym numerem telefonu, etc. Takie typowe kłody pod nogi.

Może jestem staroświecki (na pewno jestem), ale uważam, że to nie jest czyste zagranie. Jak chcą dać komplet piosenek na płycie - niech dają, nie chcą dawać - ich sprawa. Zmuszanie mnie jednak do rejestracji w jakimś sklepie tylko po to, żebym mógł odsłuchać coś za co już w sumie zapłaciłem to bezczelność i idiotyzm. A potem się dziwią, że ludziom się płyt nie chce kupować.

Podsumowując parafrazą: kto wydaje takie płyty jest kutasem i niech spierdala.

 

Cesare Piazzetta

Cesare Piazzetta Cesare Piazzetta Cesare Piazzetta Cesare Piazzetta

Ponoć jedna z najtrudniejszych ferrat w Dolomitach. Dodatkowo, start nastepuje z Loży Szyderców, gdyż najtrudniejsze miejsce znajduje się jakieś kilka-kilkanaście metrów po rozpoczęciu. Jest ono doskonale widoczne dla kolegów, którzy obserwując Twoje zmagania mogą służyć „pomocnym” komentarzem. Polecam.

 

Auto z Barcy

Self-Barcelona

Barcelona zimą.