Gwatemalski transport
Po mieście najłatwiej poruszać się klasycznymi tuk-tukami, do których wchodzi dwoje turystów, albo czwórka miejscowych z bagażami (plus, rzecz jasna, kierowca). To przypominające występujące kiedyś u nas mini-pojazdy dla inwalidów cudo techniki jest najwyraźniej rozprzestrzenione po całym świecie.
Wyjeżdżając za miasto na krótkie trasy mamy do dyspozycji pickupy. Są małe, szybkie i każdy ma miejsce „przy oknie” - czego chcieć więcej? Ten na zdjęciu jeszcze czeka na klientów, bo ruszy oczywiście dopiero jak będzie pełen.
W dalsze trasy można udać się chicken busem. Są to stare amerykańskie szkolne autobusy, które na koniec swojej kariery eksportowano do Gwatemali. Tutaj zostają odpicowane (zwykle jedynie na płaszczyźnie wizualnej) i służą do wożenia ludzi po całym kraju. Ponoć warto wsiadać do tych lepiej się prezentujących, bo skoro właściciel miał kasę na jaskrawe farby i chromowane zdobienia, to może i w hamulce i skrzynię biegów zainwestował. W końcu losu lepiej niepotrzebnie nie kusić, ponoć co tydzień jest jakiś poważniejszy wypadek takiego pojazdu.
Po jeziorze Atitlan można natomiast śmigać czółnami dłubanymi z drewna, motorówkami różnej wielkości, a nawet prawdziwym promem.
O wpisie
- Dodano:
- 06 stycznia 2010, 23:15
- Kategorie:
- fotografia Gwatemala podróż
Dodaj komentarz
przeskocz do formularza