Cancún

Cancún, Mexico Cancún, Mexico

Nastawiłem sie doń negatywnie, bo słyszałem o tym mieście jako o meksykańskim Las Vegas. Szczęśliwie kasyn brak, a podobieństwa odnoszą się głównie do Zona Hotelaria - półwyspem zasiedlonym hotelami i inszą infrastrukturą turystyczną. My jednak mieszkaliśmy w Downtown, więc otaczał nas klimat meksykańskiego centrum barów i rozrywki. Dla mnie taki dość leniwie małomiasteczkowy, ale tak tu pewnie jest, chociażby ze względu na straszliwe upały. Temperatura około 30 stopni (raczej powyżej, niz poniżej, na noc nieznacznie spada) nie zachęca zbytnio do żadnej zbędnej aktywności.

Cancún, Mexico Cancún, Mexico

Plaże są piekne - woda koloru szmaragdowo-turkusowego (nie wiem specjalnie jaki to, ale ładnie brzmi), piasek miękki, rozsiane naokoło skały, na których można przysiąść i niewiele ludzi naokoło (przynajmniej na odwiedzonej przez nas Playa de Tortugas). Woda gorąca i przejrzysta. Tak jak normalnie nie przepadam za pluskaniem się w morzu, czy jeziorze, to tam mógłbym sie pławić godzinami. Ale po jednym dniu i tak się nudzi :)

Cancún, Mexico Cancún, Mexico
fotografia, Meksyk, podróż | 20 października 2009 | 4 komentarze