Ogłoszenia parafialne
Jako, że różne sprawy prywatne zajmują mnie w dużym stopniu, to sukcesywne wrzucanie tutaj ostatnich zdjęć muszę odłożyć do nieodległej, lecz bliżej nieokreślonej przyszłości. Osoby nimi zainteresowane nie mają jednak co załamywać łap i bić się w chrapy, gdyż szykują się dla nich dwa drobne wydarzenia.
Pierwszym jest wystawa w poznańskiej Galerii Obok pod poetyckim tytułem „Wśród robali w Gwatemali”. Otwarta od 11 do 22-ego listopada w budynku uniwersyteckim na ul. Słowackiego 20. Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy uważają, że zdjęcia należy oglądać na papierze.
Dla tych, którzy do namacalności fotografii nie przywiązują wagi, a bardziej ich interesuje opowieść jak w tej Gwatemali, Belize, czy Meksyku można wesoło czas spędzić przygotowaliśmy inną atrakcję. 9-ego listopada o 17 w kinie Muza (również Poznań) pod tym samym tytułem odbędzie się wspomagana zdjęciami pogadanka na ten temat. Można spodziewać się symbolicznej wejściówki.
Podwodne okolice San Pedro, Belize
Przebywając na San Pedro żal nie zanurkować w tamtejszych pięknych wodach. My poświęciliśmy na to dwa dni, w czasie których zajęliśmy się snorklingiem (nurkowanie bez sprzętu, jedynie z maską i rurką).
Tuż pod powierzchnią można zobaczyć piękny świat kolorowych raf koralowych, ławic ryb, rekiny, płaszczki i wiele innych pięknych elementów podwodnego świata. A całe to dobrodziejstwo natury na (zabronione) wyciągnięcie ręki.
San Pedro, Belize
A właściwie Ambergris Caye, jak brzmi prawdziwa nazwa tej wyspy, to miejsce stworzone dla wielbicieli reggae, blantów i sportów wodnych. Wszyscy chadzają uśmiechnięci, z glośników naokoło leci Bob Marley, albo jakiś punta rock, a co 100 metrów jest jakaś agencja proponująca wyprawy nurkowe. Głównym środkiem komunikacji są rowery i wózki golfowe. Po prostu chill, luz i sporty plażowe.
Corozal
Mała miejscowość na północy Belize, do której przyjechaliśmy magicznym autobusem z Chetumal (odjazd o 14.30, na miejscu o 14.30). Poza przystanią, z której można odpłynąć na wyspę San Pedro, do backpackerskiego raju, i młodzieżą ćwiczącą układ choreograficzny do "Mam talent - Michael Jackson Edition", nie ma tu nic specjalnie godnego uwagi.
Tulum
Tulum to położona nad Morzem Karaibskim miejscowość słynąca z leżących nieopodal ruin miasta Majów. Nie są to budowle jakoś specjalnie imponujące, choć w XVI wieku Hiszpanie myśleli, że to prawdziwe El Dorado i szacowali nawet, że mają do czynienia z miastem większym od ówczesnej Sewilli. Dzisiaj wydaje się to nie do pomyślenia, ale ruiny mimo wszystko wyglądaja niesamowicie, stojąc na 15 metrowej skalnej skarpie.
Niestety, mimo że już poza sezonem, to nadal naokoło pełno turystów, zwłaszcza na plaży pod ruinami. Szczęśliwie kilometr dalej ciagnęła się piękna, pusta i czysta plaża, gdzie nikt nikomu nie przeszkadzał. Woda spokojna, fale bez rewelacji, gdyż całość otoczona jest rafami, na których za pierwszą wizytą rozbiła się hiszpańska armada.