Generation Kill
Jako, że ostatnie dni spędzam chorując, to nadrabiam wszelkiego rodzaju literacko-filmowe zaległości. Właśnie dzięki temu udało mi się w końcu obejrzeć doskonały mini-serial, o którym słyszałem już dawno temu - Generation Kill. Powstał on na podstawie książki Evana Wrighta, która opowiada o tym jak brał on udział w inwazji na Irak w 2003, jako dziennikarz piszący reportaż dla „Rolling Stone”. Dołączył on do zwiadowczego batalionu Marines w przeddzień inwazji i spędził w nim bodajże dwa miesiące.
Mamy tutaj do czynienia z ciętym, wulgarnym i rasistowskim językiem (co nie powinno nikogo dziwić), który zresztą doskonale pasuje do przerażającego krajobrazu pełnego mordowanych cywili, który się cały czas przewija za oknami Hummerów Marines. Poza tym oglądamy niekompetentnych dowódców, zbyt nerwowo radzące sobie ze spustem dzieciaki, które z miną znawcy świata opowiadają swoje przemyślenia o życiu, wojnie, ludziach i pięknie powołania, którym zostali tak wyjątkowo obdarzeni. Oraz całe piękno prostoty i porażający idiotyzm sztywnego trzymania się zasad, z jakim mamy do czynienia w wojsku.
Żaden z odcinków nie ma pointy, zakończenia, ani muzyki, co tylko potęguje (słuszne) wrażenie realistyczności przedstawionych wydarzeń. Właśnie ta prawdziwość jest najmocniejszym atutem tego serialu.
Warto przeczytać co o książce napisali w New York Timesie: Sparing No One, a Journalist's Account of War.
PS. W końcu skrystalizował się mój subiektywny ranking seriali - Generation Kill, Big Bang Theory, Hustle, a potem długo, długo nic.
O wpisie
- Dodano:
- 25 sierpnia 2009, 16:07
- Kategorie:
- film
6 komentarzy
przeskocz do formularza