Bitwa o fotografię

Dzięki, moim zdaniem całkowicie niepotrzebnemu, wpisowi Iczka trafiłem na „reportaż” lubianego (i cenionego) przez mnie Jacka Boneckiego z odgrywanego na Helu lądowania w Normandii. Dzięki, Iczek ;)

Bonecki dokonuje daleko idącej manipulacji obrazem. Iczek zarzuca mu nawet wyjście poza ramy fotografii, chłopaki się werbalnie prztykają, a dla mnie to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia, bo efekt końcowy mi się zwyczajnie podoba. Obojętnie czy samoloty i spadochrony były wklejane, czy nie. Fotografia kłamie i dawno się z tym pogodziłem.

A osobom, które wolą coś bardziej „prawdziwego” polecam reportaże (już bez cudzysłowu) z różnych bitewnych rekonstrukcji Bolka Rosińskiego. Fotografia analogowa, bez udziwnień, robiona dalmierzowym Contaxem i Kievem, oraz dwuobiektywowym Rolleicordem.

PS. Jako ciekawostkę dodam, że Bonecki swój materiał złapał amatorskim Sony Alpha 100 z kitowymi obiektywami. In your face, onaniści sprzętowi! ;)

 

Dlaczego Ruby Enterprise Edition?

Zainspirowany flakerowym tagiem tłusty czwartek i pewną rozmową z madsheepem postanowiłem przełamać wrodzone lenistwo i podzielić się drobnym spostrzeżeniem.

Jak niektórzy wiedzą, a niektórzy (o dziwo) nie, Ruby występuje także w wersji prawdziwie korporacyjnej, o zwiększonym performance i zmniejszonym zużyciu pamięci. Nie mam tu na myśli wersji 1.9, tylko Ruby Enterprise Edition. Generalnie, jak już napomknąłem, jestem osobą leniwą i długo nie chciało mi się jej instalować, bo jakieś komendy, konsole, targiezety, etc. Jakby Bóg chciał, żeby tego używać, stworzyłby to w dmg. Zresztą, w developmencie i tak szybkość działania serwera nie ma żadnego znaczenia. Pojawiły się jednak dwie sprawy, które skłoniły mnie do zmiany zdania.

Primo, nagle się okazało, że (pośrednio) pracuję w prawdziwym korpo, a więc wersja enterprise byłaby odpowiednia.

Secundo, namnożyło się wszelakich testów i coraz dłużej się wykonują.

Co do tego drugiego aspektu, popełniłem nawet drobny benchmark, oparty na jednym z zestawów testowych. Oto wynik dla ruby 1.8.6 (2008-08-11 patchlevel 287) [universal-darwin9.0]:

real	1m18.983s
user	0m44.024s
sys	0m6.801s

I ten sam test suite dla ruby 1.8.6 (2008-08-11 patchlevel 287) [i686-darwin9.7.0] Ruby Enterprise Edition 20090610:

real	0m48.369s
user	0m28.492s
sys	0m3.542s

Jak widać, prawie 40% szybciej. Chłopcy i dziewczęta, instalujcie Ruby Enterprise Edition i wychodźcie z pracy przed 17.

 

Dylematy

Kupiłbym sobie pseudo-przewodnik Etiopia. Ale czat! - ładnie wydany, dużo zdjęć (trochę zbyt podkoloryzowanych jak na mój gust, ale całkiem ok), Etiopia fajna jak zawsze, no i ten czat i yndżera. Na pierwszy rzut oka wciągający styl pisania, bez zbytniego naciągania i wyolbrzymiania, słowem - wygląda zachęcająco. Ale ta Wojciechowska... Po Kazimierzu Nowaku przeskok może być zbyt wielki.

Podobnie bym kupił Charakternika. Dzikie Pola, koniec XVII wieku, zwady, zajazdy, pojedynki. Prawdziwy eastern, na dodatek polecany przez Komudę. Ale ten Piekara... Po Mortimerze jakoś mnie od niego odrzuca.

W końcu zamiast niego kupiłem Samozwańca, a miejsce Martyny pewnie zajmie Kinga.