Góry Simien, cz. VIII
Po pierwszym spotkaniu dzieci żebrzących o plastikową butelkę po wodzie mineralnej nastąpiło we mnie przewartościowanie pojęcia „bieda”. W tych górskich wioskach brakuje praktycznie wszystkiego, człowiek przed wyrzuceniem czegokolwiek do śmieci zastanawia się dwa razy czy to na pewno się nikomu nie przyda. Stwardniały, pokruszony, 3-dniowy chleb nadal jest prezentem cieszącym dzieci. Nam już niepotrzebny litr nafty z chęcią przyjęty był przez naszego scouta.
Recycling tutaj to zupełnie inne pojęcie.
Gdy wylewałem niedobrą wodę z butelki tuż przy źródle i przyszli miejscowi to zrobiło mi się głupio i przerwałem. Dokończyłem później, jak nikogo nie było.
O wpisie
- Dodano:
- 29 marca 2009, 10:48
- Kategorie:
- Etiopia fotografia podróż
1 komentarz
przeskocz do formularza