Gonder, cz. II

Gonder Gonder Gonder

W Gonder, poza ruinami XVII-wiecznej rezydencji cesarza, jest pełno malutkich knajpek, gdzie podają, oprócz mocnej etiopskiej kawy, świetne soki ze świeżych owoców.

Gonder, cz. I

Gonder Gonder

Timkat

Timkat Timkat

Obchody święta Timkat.

Bahir Dar, cz. III

Wieczór, taki późniejszy. Restauracja hotelowa na dziedzińcu, półmrok, krużganek naokoło, pełen romantyzm.

Przy schowanym w kącie krużganka stoliku siedzi pogrążona w rozmowie, nachylona ku sobie, para. Butelka wina i dwa kieliszki są jedynymi pozostałościami kolacji.

On, wyraźnie po 40-ce, ubrany w czarne spodnie i białą koszulę, wstaje do toalety. Przechodzi obok umywalek, nad którymi w lustrze odbija się pisuar doskonale widoczny z powodu brakujących drzwi. Wchodzi do kabiny, w której okno zabite jest gwoździem, a po chwili myje ręce w umywalce tuż obok tej, gdzie ja myję zęby. Dystyngowanie, zdając się nie zauważać bijącego z toalety smrodu.

Etiopia, podróż | 13 lutego 2009 | 1 komentarz

Bahir Dar, cz. II

Miejscowi są świetni. Żebraków niewielu, oszustów nie widziałem, nawet nikt specjalnie nie napastuje na dworcach autobusowych. Da się spokojnie przejść przez miasto, czasem jedynie odpowiadając „cześć”.

Bahir Dar

Depresyjne wrażenie za to robią na mnie tutejsze shanty towns. Blaszane budy, kolorowe szyldy zachwalające kolejny „mini-market”, czy „Obama restaurant” absolutnie nie sprawiają, że czuję się jak w domu. Raczej jak w jego szyderczej, ubogiej karykaturze. Ulice takie same jak w Nepalu, czy Maroku.

Etiopia, podróż | 12 lutego 2009 | Dodaj komentarz