Bahir Dar, cz. III
Wieczór, taki późniejszy. Restauracja hotelowa na dziedzińcu, półmrok, krużganek naokoło, pełen romantyzm.
Przy schowanym w kącie krużganka stoliku siedzi pogrążona w rozmowie, nachylona ku sobie, para. Butelka wina i dwa kieliszki są jedynymi pozostałościami kolacji.
On, wyraźnie po 40-ce, ubrany w czarne spodnie i białą koszulę, wstaje do toalety. Przechodzi obok umywalek, nad którymi w lustrze odbija się pisuar doskonale widoczny z powodu brakujących drzwi. Wchodzi do kabiny, w której okno zabite jest gwoździem, a po chwili myje ręce w umywalce tuż obok tej, gdzie ja myję zęby. Dystyngowanie, zdając się nie zauważać bijącego z toalety smrodu.
1 komentarz
przeskocz do formularza