Antysemickie kino

Obejrzałem w końcu Monachium, co do którego miałem od dawna mieszane uczucia. W końcu to stworzony przez żydowskiego reżysera film o akcji Mossadu. Bałem się jakiejś judeo-amerykańskiej propagandy, która by mnie tylko niepotrzebnie denerwowała.

Nic dalszego od prawdy. Kawał porządnego kina sensacyjnego plus wyważone rozterki moralne bohatera. Izrael jest tutaj jednocześnie katem i ofiarą, wywołującym i dokonującym zemsty. Czyli po prostu kawał antysemickiego kina wylewającego wiadro pomyj na jego krystalicznie czyste oblicze :)

Najciekawsze dla mnie było świetnie ukazane zagubienie bohaterów w sytuacji, która ewidentnie ich przerasta. Zderzenie idealizmu z brudną rzeczywistością, polityką i ekstremistami po obu stronach. Polecam.


O wpisie