Never ever rest
Jak byłem mały to z lubością oglądałem na, teraz już chyba zapomnianym, kanale Polonia 1 "Fort Boyard" i rozmyślałem jak zajebiście byłoby wziąć udział w czymś takim, jednocześnie dziwiąc się dlaczego startują w tym same pokraki.
Teraz, szukając w odmętach sieci filmu Cerro Torre - Krzyk kamienia, trafiłem na drugie show, które wzbudziło we mnie takie myśli. Tylko bez tych pokrak.
Everest: Beyond the Limit to zrealizowane przez Discovery Channel reality show, w którym Russell Brice prowadzi komercyjną wyprawę na najwyższą górę świata (przynajmniej według jednej z możliwych metryk). Mamy piękne krajobrazy, opis wejścia i krok po kroku relacje z ataku szczytowego. Poza tym mamy również denerwujące udawanie wielkich emocji, przerwy na reklamy i całą tą otoczkę wielkiego show, która jednakże jest do zniesienia.
Przyznam, że początkowo chciałem napisać jaki to był swietny pomysł, że taki prawdziwy reality show, prawdziwa krew, pot i łzy uczestników. Niestety, okazuje się, że w rzeczywistości krwi jest więcej niż pokazuje Discovery i nie całkiem tak jasnej i czystej jak widać w telewizji. W ostatnim odcinku pojawia się wątek Davida Sharpa - angielskiego wspinacza, który zginął na zboczu Everestu w chwili kręcenia dokumentu. Dosłownie. I nie całkiem w takich okolicznościach jak pokazano. Jak się odrobinę głębiej zainteresować to również i tak miło wyglądający na filmie Russell Brice się okazuje zupełnie inną osobą.
No cóż, telewizja kłamie, Discovery siłą rzeczy także. Ale oglądało się ciekawie.
O wpisie
- Dodano:
- 08 grudnia 2008, 14:48
- Kategorie:
- film
Dodaj komentarz
przeskocz do formularza