22.10.2007, MBCABC → Chomrong

W nocy spadł śnieg i ubogacił nam poranną wycieczkę do ABC, o którym trzeba powiedzieć bez żadnej przesady, że widokowo prezentuje się przezacnie. Piękna panorama na wszystkie (sic!) strony - zaczynając od naszej ulubionej Machapuchary(6993) dalej w lewo mamy Glacier Dome (7193), Annapurna II (7937), Tent Peak (5500), Fluted Peak (6501), Annapurna I (8091), Annapurna South (7219) i Hiunchuli (6441). Wszystko skąpane w poranym świetle (świeżo po przejściu z wyjątkowo kiczowatego pomarańczowo-czerwonego światła z samego wschodu słońca - często opisywany efekt 'rozpalenia' szczytów). Jedyny minus to, że jest strasznie zimno i jak skończyłem robić zdjęcia, to prawie nie czułem palców. Ale to nic czego by nie uleczył krótki pobyt w ciepłym dining hall i paczka suszonych moreli. W międzyczasie wyszło słońce nad samym ABC, tak więc gdy opuszczaliśmy przytulny dining hall to czułem się jakbym gdzieś na narty wyjechał - ciepło, naokoło śnieg i piękna pogoda.

Machapuchare Tent Peak Annapurna I Annapurna South

Wiśnia nakręcił też aparatem panoramkę, która niestety jest kiepskiej jakości, ale pozwala sobie uzmysłowić rozłożenie okolicznych szczytów. Pełen surround.

Jak zbieraliśmy się do wyjścia z MBC to nadeszli Marta z Tomkiem z ekipy polsko-malezyjskiej. Chu miał po drodze drobne problemy związane ze śniegiem. Jako osoba z tropików nie wierzył w istnienie gór wiecznie pokrytych śniegiem i myślał, że to tylko fotomontaż na użytek kiczowatych kalendarzy. Można sobie wyobrazić jego zdziwienie w Himalajach. Poza tym, jako że pierwszy raz widział śniego na żywo na przełęczy Thorong La, to miał poważne problemy z poruszaniem się po tej podejrzanej nawierzchni. Stawianie niepewnych, ostrożnych kroków tlko te problemy pogłębiało. Naturalnym jest więc, że po nocnym opadzie śniegu został z tyłu na podejściu.

little mountains little mountains

W końcu jakoś przed 11 zaczęliśmy zbiegać na dół z MBC. Zbiegać, bo tempo mieliśmy całkiem niezłe, pchała nas do przodu myśl o cywilizacji, która czeka na nas w Pokharze. Dzięki temu koło 16 wylądowaliśmy w Chomrongu, w ten sposób zaliczając 3 Kurczabowskie dni w jeden. Wszystko to tylko kwestia motywacji.

Lamjung Himal? little mountains

Z chwilą gdy weszliśmy w końcu po piekielnie długich schodach na szczyt Chomrongu i dostaliśmy pokój w hotelu to lunął deszcz. Czekając na obiadokolację bezczelnie podsłuchałem rozmowę białych z ich miejscowym przewodnikiem. Okazuje się, że postęp tu idzie w dziwną stronę. Jeszcze 10 lat temu małżeństwa były zawierane z wyboru młodych, a teraz to już nie bardzo. A zdziwiona mina jaką zrobił autochton na wieść, że w Europie można mieć dzieci bez zawierania małżeństwa była świetna.

bridge

O wpisie