18.10.2007, Tatopani → Ghorepani
W naszej bambusowej chatce spało się całkiem nieźle, mimo jej drobnych minusów. Okno było tak brudne, że nie dało się nawet stwierdzić czy za nim pada deszcz, czy świeci słońce (choć mam podejrzenie, że ze względu na stan dachu akurat o padającym deszczu szybko byśmy się dowiedzieli), za to do obserwacji doskonale nadawały się dziury w ścianach. Zarówno tych zewnętrznych jak i działowych między pokojami.
Podejście tego dnia nie okazało się takie straszne jak mogłoby się wydawać. Pierwsze 600m się wygodnie wchodziło po schodach, dalej dużo trawersowania i chodzenia góra-dół. Chyba się wyrobiliśmy, bo spokojnie skracamy Kurczabowskie czasy nawet na podejściach. Dzięki temu, że ruszyliśmy o 8 rano, to na miejscu byliśmy już o 14 i załapaliśmy się na pokój w hotelu Hungry Eye
(o dziwo, ta wydawałoby się absurdalna nazwa występowała dalej na szlaku dość często).
Hotel zdaje się prowadzony przez 15-letnią dziewczynę, która jest jedynym widocznym członkiem obsługi. Całkiem sympatycznym zresztą. A z pokoju widok na trzy strony świata. Chwilowo to nie ma znaczenia, bo wszędzie chmury, ale rano może być uczta dla oczu, choć i tak pewnie zawitamy na Poon Hill.
Z innych spraw, to na drodze, tuż przed Ghorepani, zatrzymała nas maoistowska barykada. Komunistyczna Partia Nepalu prosi turystów o dobrowolny datek
na rzecz partii. Słyszeliśmy o tym procederze wcześniej, że podobno dobrowolny datek
wynosi RS 2000, co jest niemałą kwotą, bo tutaj można się spokojnie 3 dni za to utrzymać. Szczęśliwie od nas zażyczyli sobie jedynie RS 200 i, zaskoczeni tak niską kwotą, nawet nie pomyśleliśmy, żeby się targować. Choć, trzeba przyznać, że to i tak wysoka cena jak za mizerne przedstawienie jakie odstawili - żadnych mundurów, broni, jedna flaga i ławka ustawiona w poprzek drogi robiąca za barykadę. No i pozostaje jeszcze niesmak moralny wsparcia organizacji, która podkładała bomby i paliła autobusy. I pisze ulotki angielskim tak strasznym jak zgrzytanie widelcem po szkle.
Dodaj komentarz
przeskocz do formularza