Fotografowanie na trekkingu

Jako, że w trakcie długich wędrówek z plecakiem człowiek ma wiele czasu, z którym nie wiadomo co począć i rozmyśla się nad różnymi, mniej lub bardziej idiotycznymi, kwestiami, to ja doszedłem do drobnej myśli na temat noszenia aparatu w takiej sytuacji. Od razu ostrzegam, że uwagę tą winni do siebie odnieść głównie posiadacze lustrzanek i paru obiektywów.

Podstawowa zasada to – If it’s not worth doing the proper way, it’s not worth doing at all. Zrobienie dobrego zdjęcia wymaga chwili (co najmniej!) zastanowienia, sprawdzenia kilku różnych kadrów, katów widzenia (zarówno w pionie jak i poziomie), a ciężko to zrobić mając na plecach 20-kilowy (a czasem i cięższy) plecak. Trzeba wiec go zdjąć, co zajmuje trochę czasu. Jeśli uważasz, że to zbyt wielkie poświęcenie, czy to ze względu na czas, czy wysiłek fizyczny, to jest to pierwszy znak, że tak naprawdę nie masz w głowie pomysłu na dobre zdjęcie.

Z tego względu zalecam noszenie aparatu w plecaku. Poza czasem na zastanowienie czy naprawdę chce się zrobić akurat to zdjęcie, daje nam to wygodny sposób na transportowanie tego często 2-kilowego bydlaka. Należy bowiem pamiętać, że jeśli coś zwisa na szyi bądź przy plecaku i jeszcze w trakcie wędrówki rytmicznie się buja, to NIE jest to wygodny sposób transportu. Jakkolwiek łatwo aparat jest dostępny.

Oczywiście należy wziąć pod uwagę, że ta uwaga pochodzi od osoby, która 5 tygodni nosiła statyw tylko po to, żeby zrobić może 10 zdjęć z jego użyciem. Z tego połowę jednego poranka.

Yours truly

fotografia, podróż | 09 grudnia 2007 | 5 komentarzy

3.10.2007, Chame → Upper Pisang

Ruszyliśmy znowu pogańsko wczesnym rankiem, tzn. o 8.30. Powoli to zaczyna wchodzić w krew. W czasie drogi co rusz rzucaliśmy za siebie okiem łapiąc ostatnie widoki na Manaslu. Przed nami zaś odsłaniał się coraz bardziej ośnieżony masyw Annapurny. W okolicach Burachanu (czyt. Buraczan) otworzył się piękny widok na Oble Dome (4665) – ‘zbudowaną’ z gigantycznych płyt skalnych górę będącą świętym miejscem zarówno buddystów jak i wyznawców Bon Po.


leaving a buddhist village

Oble Dome

Na drugie śniadanie zatrzymaliśmy się kawałek za Burachanem w hoteliku, którego budowa jeszcze trwała. Ceny zrobiły się, nie wiedzieć czemu, niższe niż w Chame, poza tym przepiękny widok na Annapurnę II z przyległościami i Oble Dome. Gdyby nie fakt, że była dopiero 12.30 to może byśmy tam zanocowali. Trzeba jednak było iść dalej.


Annapurna range
Caravan

A droga wiodła przez lekko naruszony wodą mostek do Upper Pisangu, skąd był piękny widok na Annapurny II i IV, otaczające pola i leżący w dole Lower Pisang.


Upper Pisang
North Face of Annapurna

Sprawdziła się metoda, żeby zostawić wory i na lekko obskoczyć parę hoteli celem sprawdzenia cen i panujących standardów. Jak właściciel pierwszego zobaczył, że jesteśmy bez plecaków i robimy tylko taki obchód, to zaproponował nocleg za 1.40zł od osoby z tak wspaniałym widokiem z okna, że już dalej nie szukaliśmy.


Balcony of the Annapurna Lodge

Potem została nam jedynie przechadzka do Lower Pisang po wodę ze stacji (bo ekologiczna i o połowę tańsza), w czasie której zobaczyliśmy pełno śladów bytności Izraelczyków. Od gwiazd Dawida jako oznaczenie szkoły, poprzez takież same zdobienia przy napisach welcome, po zwykłych Żydów na drogach. Bo wycieczek z Izraela tutaj pełno. I, jak się później okazało, często są darzone podobną antypatią jak na krakowskim Kazimierzu.


Lodge sign
School sign

Pokój mieliśmy oddzielony tzw. ścianą (parę desek z luką pod sufitem) od toalety. Mogliśmy więc spokojnie prowadzić rozmowy na linii pokój-toaleta i to w pełni naturalnie, bo polski język jest dość mało rozpowszechniony w Nepalu. W ogóle, ściany w tamtejszych hotelach są często tak misternie skonstruowane, że Michał nas nawet kiedyś prosił o zgaszenie światła, bo mu przez ścianę świeciło w oczy.

Himalaje, podróż | 08 grudnia 2007 | Dodaj komentarz

pokaz zdjęć z nepalskich Himalajów

Spieszę zawiadomić iż w dniu 11 grudnia (wtorek) o godzinie 20 odbędzie się pokaz zdjęć z mojej wyprawy w Himalaje wraz z odautorskim komentarzem. Zdarzenie to będzie miało miejsce na terenie poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego, ul. Rybaki 19, sala 07.

W związku z tym, że tempo publikowania informacji na ten temat na blogu ciągle spada, to chętnych dowiedzieć się czegoś o tym wyjeździe jeszcze w tym roku zapraszam serdecznie.

Himalaje, podróż, prywata | 07 grudnia 2007 | 1 komentarz

Einsicht durch Freude

Using the latest version of Photoshop is likely to hinder their ability to practice as not many highschool kids in my experiance have the money to drop on the latest and greatest Adobe produce, sure they can go and download a copy from a torrent site – but is this something which we should encourage, all be it indirectly.

Sorry but I feel obliged to opint out that the word is albeit.

Sorry, but I feel obliged to point out that the word is point.

I am obliged to you for pointing that out, but I feel obligated to point out that the word is obligated.

Slashdot uczy bawiąc, bawi ucząc.

lingua | 06 grudnia 2007 | Dodaj komentarz