16.10.2007, Tukuche → Kalopani

Wstaliśmy o 6.30, ale tylko po to, aby odwołać zamówione poprzedniego wieczoru na 6.45 śniadanie, bo straszliwie lało. Iście monsunowo. Wróciliśmy więc, chłopaki do spania, ja do lektury Himalaya. Śniadanie w końcu zjedliśmy po dziewiątej, a potem obijaliśmy się do 12, bo deszcz nie ustawał.

swampy

O 12 spakowaliśmy się i przenieśliśmy na werandę licząc na złapanie jakiegoś jeepa do Kalopani. Jednakże, jako że przez dwie godziny nic nie jechało (poza jednym samochodem, w którym zaproponowali nam miejsca na dachu) i w międzyczasie przestało padać, to ruszyliśmy w dalszą drogę pieszo. Naokoło pełno chmur i generalnie mało zachęcająco (co nie znaczy 'mało fotogenicznie'). Jednak gdy dotarliśmy do Kalopani to ukazała się piękna panorama masywów Nilgiri i Annapurna (łącznie z pierwszy raz widzianym przez nas wierzchołkiem Annapurna I).

Dhaulagiri I river Annapurnas Annapurna I

O wpisie