4.10.2007, Upper Pisang → Braga
Ruszyliśmy koło 9 wijącą się w górę ścieżką do malowniczej wioski Ghyoro. Wyglądała pięknie – kamienne domki, naokoło kolorowe pola, a nad tym wszystkim górujący Pisang Peak (6091). Dla mnie i Michała padł rekord wysokości – 3800, trochę nad wioską, ale jeszcze go dobre parę razy przebijemy.



Dalej droga trawersuje lekko schodząc w dół do wioski Ngawal. Po drodze piękne widoki na masyw Annapurny, Oble Dome, Tilicho Peak, Gangapurnę, różne Chule…


Na nocleg zeszliśmy do Bragi, hoteliku New Yak – fajny standard, ładne pokoje, duzy i ceipły dining room i świetna zupa czosnkowa (w końcu czosnek ponoć pomaga na chorobę wysokościową zwaną w pewnych kręgach ‘syndromem Polly’). Poza tym jeszcze krótka wycieczka na lekko do Manangu celem sprawdzenia stanu neciku (status: Internet ist kaputt) i nabrania wody pitnej (której też brak po 17). Co ciekawe, podobno Internet jest dostępny w Thorong Phedi (ostatniej wiosce przed docelową przełęczą Thorong La, o której Kurczab pisze, że brak tam nawet prądu).

Z tego co natomiast w Manangu można znaleźć to kina (a właściwie sale telewizyjne), gdzie można obejrzeć takie filmy jak – 7 lat w Tybecie, Czekając na Joe, Granice wytrzymałości, Kunokun, Everest Caravan, Into the Thin Air i … Blood Diamond. Poza tym jest Cultural Museum of Manang (jak szumnie się nazywa niski budyneczek zamknięty na kłódkę i nie odróżniający sie niczym od sąsiednich), pełen asortyment usług dla trekkerów – telefony, sklepy turystyczno-spożywczo-księgarniane, pralnie, punkty zgrywania zdjeć na CD. Słowem – prawdziwa metropolia w sercu gór. Nic ciekawego, dobrze że nocujemy w odległej o jakieś 30 min Bradze.
Dodaj komentarz
przeskocz do formularza