Fotografowanie na trekkingu

Jako, że w trakcie długich wędrówek z plecakiem człowiek ma wiele czasu, z którym nie wiadomo co począć i rozmyśla się nad różnymi, mniej lub bardziej idiotycznymi, kwestiami, to ja doszedłem do drobnej myśli na temat noszenia aparatu w takiej sytuacji. Od razu ostrzegam, że uwagę tą winni do siebie odnieść głównie posiadacze lustrzanek i paru obiektywów.

Podstawowa zasada to – If it’s not worth doing the proper way, it’s not worth doing at all. Zrobienie dobrego zdjęcia wymaga chwili (co najmniej!) zastanowienia, sprawdzenia kilku różnych kadrów, katów widzenia (zarówno w pionie jak i poziomie), a ciężko to zrobić mając na plecach 20-kilowy (a czasem i cięższy) plecak. Trzeba wiec go zdjąć, co zajmuje trochę czasu. Jeśli uważasz, że to zbyt wielkie poświęcenie, czy to ze względu na czas, czy wysiłek fizyczny, to jest to pierwszy znak, że tak naprawdę nie masz w głowie pomysłu na dobre zdjęcie.

Z tego względu zalecam noszenie aparatu w plecaku. Poza czasem na zastanowienie czy naprawdę chce się zrobić akurat to zdjęcie, daje nam to wygodny sposób na transportowanie tego często 2-kilowego bydlaka. Należy bowiem pamiętać, że jeśli coś zwisa na szyi bądź przy plecaku i jeszcze w trakcie wędrówki rytmicznie się buja, to NIE jest to wygodny sposób transportu. Jakkolwiek łatwo aparat jest dostępny.

Oczywiście należy wziąć pod uwagę, że ta uwaga pochodzi od osoby, która 5 tygodni nosiła statyw tylko po to, żeby zrobić może 10 zdjęć z jego użyciem. Z tego połowę jednego poranka.

Yours truly


O wpisie