Alegorie i makabreski

Są ludzie, którzy uważają, że dobry portret odkrywa trochę prawdy o modelu. Z niezwykłą przykrością stwierdzam, że ci ludzie nie znajdą nic ciekawego w mojej fotografii, bo nie ma ona takiego celu.

Tak Andrzej Dragan mówi o swojej twórczości. A twórczość to dość nietypowa, uznawana za światowy fenomen. Co nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę, że Andrzej jest młodym adiunktem na Uniwersytecie Warszawskim i twierdzi, że nie lubi robi zdjęć. Daje to pewien pogląd na to, jak jego fotografia może odstawać od powszechnych oczekiwań.

Nie pisałbym o tym w ogóle, gdyby nie fakt, że byłem wczoraj w poznańskiej galerii MM na wernisażu jego wystawy Alegorie i makabreski, którą serdecznie wszystkim polecam. Dla zachęty, zdjęcie które mi się najbardziej podobało (oczywiście w wersji papierowej prezentuje się o wiele ciekawiej, ale to, mam nadzieję, wszystkim wiadomo).

Barbie bar

Swoja drogą, chociaż daleko mi do fana filmów Lyncha, to muszę przyznać, że niezwykle mi się podoba inne motto ze strony Dragana:

I like to remember things my own way. How I remembered them, not necessarily the way they happened.


O wpisie