Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn.

Śniło mi się, że oszalałem. Rozmawiałem sam ze sobą, w językach, których znać nie mam prawa. Przychodzi na myśl aramejski, choć były także niemiecki i portugalski na takich poziomach, do osiągnięcia których mi wiele brakuje. W moim domu, tuż za drzwiami czaiło się Coś - nie strasznego, ale plugawego i bluźnierczego na tyle, że miałem pełną świadomość, że jeśli otworzę te drzwi, to przekroczę granicę zdrowego umysłu, na której balansuję.

Rozmawiałem sam ze sobą, o rzeczach tak kosmicznie nieprawdopodobnych, z taką pewnością siebie i znajomością tematu, że bez wątpienia coś było (jest?) ze mną nie tak. A wszystko to powiązane z domem, w którym mieszkam. Do tego stopnia, że zastanawiałem się jak poprzedni lokatorzy pozostali przy zdrowych zmysłach mieszkając tu 5 miesięcy.

A po obudzeniu sen nie zniknął, ale przeszedł w jawę. Nie pamiętam wszystkiego, lecz to co w mej pamięci pozostało wystarczyło aby kwestionować zdrowie psychiczne. Niezbite przeświadczenie, że senne wizje miejsc nie dających się opisać są czymś więcej niźli jedynie sennymi wizjami, pozostało.

Pierwszą myślą po obudzeniu było - "Jak to się stało, że kładłem się spać normalny, a wstaję wariatem?". Wrażenie bardzo powoli przechodzi po wypiciu ciepłego kubka kakao.

Dla pragnących doświadczyć takiego stanu umysłu podaję recepturę. Do lekkich stanów chorobowo-gorączkowych dodać nocny seans Zewu Cthulhu, oparty o bogatą znajomość literatury lovecraftowskiej.

prywata | 28 marca 2006 | 1 komentarz

się nawet klikać odechciewa

Ludzi, którzy tworzą automatycznie odświeżające się strony generowane przez wysłanie POSTDATA powinni wieszać. Próba zdążenia z kliknięciem "anuluj", a potem w jakikolwiek odnośnik zanim wyskoczy kolejny komunikat czy na pewno przy odświeżaniu strony chcę wysłać ponownie dane POSTDATA na touchpadzie to nie są zawody na moje nerwy. Ledwo z Alt+F4 zdążyłem.

Tak, mam na myśli twórców pełnego błędów logicznych, programistycznych, a nawet lingwistycznych Traviana.

sieć | 18 marca 2006 | 2 komentarze

geek tattoo

Przede mną w kolejce na stołówce stał chłopak z dość niecodziennym tatuażem na karku. Cztery okręgi wyglądające dokłądnie jak gniazdo interfejsu u Motoko Kusanagi (Ghost in the Shell). Podobieństwo tak uderzające, że wykluczało przypadek.

To jest dopiero geek.

varia | 17 marca 2006 | Dodaj komentarz

Will Wright o Spore

Obejrzenie przemówienia Willa Wrighta na temat Spore (polecam umiejscowiony z prawej strony przycisk 'download', gdyż jest to niebagatelne 218 mb) otworzyło mi oczy zarówno na sens i cel istnienia demosceny, kierunek rozwoju gier, uniwersalizm projektowanych rozwiązań, jak również na przeróżne aspekty związane z uniwersum, które zamieszkują Troskliwe Misie.

Will Wright nie dość, że mówi o interesujących rzeczach, to na dodatek czyni to niezwykle ciekawie i wciągająco. Aż chciałoby się samemu tworzyć takie cuda.

programowanie | 14 marca 2006 | Dodaj komentarz

dia da mulher

Coraz bardziej lubię ten kraj. Tutaj na dzień kobiet nie ma żadnych kwiatów, czekoladek, pierdółek. Nie ma wystrojonych kolesi z różami, ani składania wszystkim znajomym nieobdarzonym szeroką gamą chromosomów życzeń. Są za to męskie striptizy w knajpach i darmowe drinki. I tak chyba kobiety powinny to (nie należące do moich ulubionych) święto obchodzić.

Możnaby powiedzieć, że na ulicach dzień jak codzień, gdyby nie to, że Benfica wygrała 2:0 z Liverpoolem i samochody trąbią, a ludzie śpiewają.

Portugalia | 08 marca 2006 | Dodaj komentarz