Bollywood i rosyjska konkurencja
O ile mi dobrze wiadomo, jeszcze żadnej produkcji bollywoodzkeij nie miałem okazji obejrzeć. Jakoś nie odczuwam z tego powodu żadnego żalu, ani poczucia utraty pewnego wachlarza doświadczeń, bo do kinomana mi daleko. A dzisiaj stwierdziłem, że przynajmniej jeden z bollywoodzkich reżyserów - Vikram Chopra już sobie zasłużył na omijanie go przeze mnie szerokim łukiem za swoja przeróbkę Fight Clubu. Filmu nie widziałem i nie zamierzam, bo i po co mam się denerwować, wystarczyły mi dwa trejlery i kilka promujących film krótkich teledysków (sic!), bo trejlerami ich nazwać nie można. A dostępne są one tu, tam i gdzieś indziej.
A z innej beczki, dobrze zapowiada się rosyjski horror Wij (trejler)- wygląda na to, że straszyć będą potwory z naszego kręgu kulturowego, co już samo w sobie mnie cieszy, bo dość mam amerykańskich zombie (czego się spodziewać po nacji, której historia zaczęła się w 16tym wieku?), czy japońskich klątw (przerabianych na tysiące sposobów). Czyżby znowu się okazywało, że rosyjska fantastyka stoi na wysokim poziomie?
O wpisie
- Dodano:
- 31 stycznia 2006, 23:51
- Kategorie:
- film
Dodaj komentarz
przeskocz do formularza