wycieczka po południowej Hiszpanii - motoryzacyjnie

Przejechaliśmy ponad 2000 km w 4 dni samochodem bez dokumentów od ubezpieczenia. Trzy razy zostaliśmy zatrzymani przez hiszpańską policję. Dwie rutynowe kontrole i jedno zatrzymanie za przekroczenie prędkości. Scenariusz tego ostatniego:


język policjantów - hiszpański
język kierowcy - bardzo kiepski portugalski, w finale angielski


policjant1: [prawdopodobnie] Przekroczył pan dozwoloną prędkość, proszę podać prawo jazdy i dokumenty samochodu.
kierowca: nao comprendo ..
policjant1: Przekroczył pan dozwoloną prędkość, proszę podać prawo jazdy i dokumenty samochodu.
kierowca: [wyraz twarzy sugerujący pełne niezrozumienie]
policjant1: [do policjant2] Jak ja mam się tutaj z nim dogadać, jak on nic nie rozumie? Może Ty spróbuj?
policjant2: [powoli i wyraźnie] Przekroczył pan dozwoloną prędkość, proszę podać prawo jazdy i dokumenty samochodu.
kierowca: rented?


opada kurtyna i ręce policjantów, samochód zjeżdża ze sceny.

O tym, że w samochodzie brak ubezpieczenia dowiedzialiśmy się w trakcie ostatniej kontroli. Żaden z odnalezionych trzech kwitków z ubezpieczalni nie posiadał ważnego terminu, a rachunki za telewizję kablową, które wraz z informacjami o zamówionych wycieczkach dziwnym trafem również znalazły się wśród dokumentów auta, również nie spotkałyby się z życzliwym przyjęciem przez policjantów. Wszysto zakończyło się jednak szczęśliwie - rozmową telefoniczną właściciela samochodu z organami porządku i obietnicą wysłania odpowiednich papierów.


O wpisie