wyższość fotografii cyfrowej
Kobiety widać na zdjęciach, które robiły sobie podczas dyżuru. Mają ok. 30 lat, blondynki, starsza jest krótko obcięta, młodsza ma długie, proste włosy. Zadbane, eleganckie, wyglądają na sympatyczne. To jedna z nich przyniosła film do wywołania do studia fotograficznego w śląskim mieście. Przerażony pracownik zadzwonił do "Gazety" i przekazał nam odbitki: - Zróbcie coś z tym, to przecież niemożliwe!
Powyższy cytat pochodzi z artykułu o bawieniu się wcześniakiem. Tłumaczenie, że nie zdawały sobie sprawy, że robią coś złego i że teraz zrozumiały swój błąd i już nie będą do mnie nie trafia. Jako student nie takie kity sam wciskałem. A czegoś ich chyba w tych medycznych szkołach uczą.
Ale tu nie wcześniak jest ważny, tylko przerażony pracownik studia fotograficznego w śląskim mieście. Wiedziałem, że oni przegladają odbitki, żeby sprawdzić, czy coś dziwnego nie wyszło z maszyny, czy jakość dobra, itd. Ale nie myślałem, że na tyle dokładnie, żeby zobaczyć małego wcześniaka. Mam kolejny powód, żeby nauczyć się sam wywoływać filmy, coby jakiś laborant nie oglądał (albo może i kopiował do własnego użytku, bo i to słyszałem, że się zdarza) żadnych moich (albo i nie moich) naprawdę osobistych zdjęć.
O wpisie
- Dodano:
- 12 października 2005, 15:46
- Kategorie:
- varia
3 komentarze
przeskocz do formularza