ja mam swój bicek, on - łeb jak sklep

Kiedyś nie rozumiałem co pozwala przygłupawym dresikom w szkołach czuć się lepszym od kujonków w okularach. Myślałem, że są tak ograniczeni, że liczy się dla nich tylko wielkość bicka, tuningowana fura i manieczki na pełen regulator. Potem coraz więcej mi nie pasowało w takeij wizji - jak można być tak ograniczonym, przecież wtedy po prostu życei traci sens. Spotkałem paru rasowych dresiarzy, rozmawiałem z nimi, wychodziło mi, że oni po prostu mają inna kulturę. I to niekoniecznie taką, którą winno się pisać z cudzysłowem. Na koniec, dzięki spotkanym niedawno rugbistom zrozumiałem, że tak jest w istocie - ich świat rządzi się innymi prawami, inne są dogmaty, ale jest równie skomplikowany, poruszanie się w nim wymaga wprawy i bynajmniej nie jest nudne czy bezcelowe. Z ich punktu widzenia, oczywiście.

Ale nadal nie rozumiałem jak oni mogą czuć się lepsi tylko dlatego, że nie noszą bryli, dobre wyniki zadań oglądają jedynie na ściągach, a ich iloraz inteligencji mógłby się nadawać do tłumaczenia pojęcia granicy dolnej. Nie rozumiałem prawdopodobnie dlatego, że się kiedyś sam do tych gorszych zaliczałem. Bryle mi nawet jeszcze zostały, z wiedzą już znacznie gorzej.

Teraz jednakże już wiem - doznałem oświecenia. Wszystko dzięki pewnemu rodakowi na zajęciach, który wykazał się postawą zblazowanego mistrza PHP i czego on nie wyrabiał z omawianym przez wykładowcę sziemjel. Pomijam już fakt, że używał go do generowana wyrażeń regularnych - prawdopodobnie mój brak znajomości tematu tylko powoduje, że pierwszą myślą było o co tu chodzi? co to ma za sens? zamiast jakie to sprytne!. Ważniejsza była jednak druga myśl. Na widok tego przepełnionego miłością własną i chłonącego całym sobą swoją chwilę sławy na forum tłumnie zgromadzonej dwunastoosobowej grupy, jednocześnie zachowującego zewnętrznie postawę wiem, że jestem bezwzględnie inteligentny, ale to akurat nie był żaden wyczyn, otóż właśnie na ten widok pomyślałem - co za pajac. bogom dzięki, że ja taki nie jestem.

Czasami jestem dresem.

Disklejmer - bicka bynajmniej nie posiadam, wręcz rasowy ze mnie okaz szczypiorka, a wspomniany rodak okularów nie nosi. Nie wszystkie stereotypy są prawdziwe.


O wpisie