Portugalia - pierwsze wrażenie

Coraz bardziej wierzę w stereotypy - Polacy piją, u Niemców musi być porządek, a Portugalczycy są niefrasobliwi. Choć to chyba zbyt słabe słowo - po prostu nic im się nie chce zrobić teraz, a kiedyś się na pewno jakoś samo ułoży. Najlepiej bez ich interwencji.

W kraju obowiązuje w środku dnia sjesta. Wszystkie urzędy, biura, itp. są zamykane na półtorej, dwie godziny. Oczywiście nie wszystkie w tym samym czasie. Na dworcu panowała od 11.30 do 12.55, podczas gdy w informacji turystycznej zaczynała się o 12.30. Nie to, żeby był jakiś ogromny upał nie do zniesienia, temperatura nie odbiegała od ostatnich wrześniowych poznańskich. Ale to pewnie nie ma znaczenia - założę się, że zimą też mają sjestę. A co się będą przemęczać.

Dowiedziałem się również, że naukę zaczynam nie 16ego (lub 18ego) jak to było w latach poprzednich, ale 26ego (lub 28ego - panie w Dziale Współpracy z Zagranicą nie była pewna, w końcu to taki detal mało ważny). A studenci pewnie w październiku zaczną się zjeżdżać. Tak więc okazało się, że mam trzy tygodnie na zwiedzenie owego pięknego kraju zanim zacznie się nauka. O ile w ogóle się zacznie.

Koordynatora, u którego miałem ustawić sobie plan zajęć oczywiście nie ma. Znaczy - "Jest na pewno. Co, bliście w pokoju i go tam nie ma? Był rano, to pewnie już sobie gdzieś poszedł. Może jutro będzie.". A z tym planem to generalnie pośpiechu nie ma, bo mimo, że niby trzeba to załatwić przed rozpoczęciem zajęć, to pewnie w dniu rozpoczęcia spokojnie wystarczy. A i 3 dni później jak przyjdę też nie będzie źle. Tak przynajmniej pomocna pani stwierdziła.

W mieście spotkaliśmy jednego Polaka, który był akurat doktorem z naszego uniwerku. Przypadkowo chłopaki się na niego natknęli jak bezowocnie (podwójna bariera - język i mentalność) próbowali się czegoś dowiedzieć. Widać, że ów doktor przejął przynajmniej niektóre portugalskie zwyczaje, bo powiedział - "tak, tak, wszystko załatwimy, ale teraz lepiej napijmy się kawy.". Ponadto dowiedzieliśmy się, że przychodzenie na zajęcia wcześniej niż 15 minut po ich rozpoczęciu nie ma sensu, bo i tak wtedy nikogo nie zastaniemy.

Generalnie Portugalczycy nie wyglądają na przemęczonych. Dziwnym nie jest.


O wpisie