podróż przez magiczne miasto

Przechodzień wpatrzony w rozkład jazdy autobusów zniknął, gdy po przejściu paru metrów obejrzałem się. Zwyczajnie wyparował, nie zostawiając ani śladu. Nad Cytadelą unosiła się krwawa łuna smogu. Miasto wymarło, pozostawiając jedynie bezpańskie samochody krążące po ulicach.

A może to jedynie pijackie zwidy?


O wpisie