wszystkie Rysie to porządne chłopy.. zaiste?
"Czas surferów" to film zaskakujący. Dla niektórych wydaje się zaskakująco dobry (porównując do recenzji jakie otrzymał), a dla mnie wydał się zaskakująco zły. Przecież fabuła była fajna, scenerie dobre (zwłaszcza Poznań ;). Po co te chwyty z 'amatorską kamerą', które dały efekt 'kiepskiej kopii'. Niektórzy aktorzy grali doskonale, vide Michał Nowaczyk (Kozioł), albo naturalny w swojej roli osiedlowego dresa Krzysztof Skarbiński (Fifi). Ale Rysiu mi strasznie działał na nerwy. Raz, że postać zbyt przerysowana, dwa że dialogi mógłby mieć lepsze, a trzy że po prostu kiepsko grał - nieprzekonywująco, nienaturalnie. Aż liczyłem, że na koniec gangsterzy mu spuszczą zasłużony wpierdol.
Ale dzięki niemu wpadłem na pomysł ciekawego ficzera do odtwarzaczy DVD. Możliwość blokowania pojedynczych aktorów. Nagrywać dźwięk dla każdego osobno, żeby widz mógłby któregoś z nich wyłączyć (czyt. Rysia). Bardzo bym to dzisiaj docenił.
In other news, mimo iż nie przeprowadzałem się, nie mieszkam już przy ulicy, ale alei. I to nie byle jakiej, bo "Solidarności". Cała uroczystość była, flagi pozawieszali i nawet tablicę pamiątkową dali. Tak żeby niesmak pozostał, bo na tablicy błąd ortograficzny.
O wpisie
- Dodano:
- 26 sierpnia 2005, 00:59
- Kategorie:
- film
2 komentarze
przeskocz do formularza