argument za karą śmierci?
Miałem genialny sen. Zostałem skazany na śmierć przez rząd Indochin (a może to były Filipiny) i wyrok wykonano. I to był dopiero początek. Znaczy, wyrok był wykonywany przez wewnętrzną eksplozję skazanego. Zostałem namówiony (nie zmuszony - do niczego mnie nie zmuszali w tym śnie, jakoś czułem, że na karę zasłużyłem i powinienem z nimi współpracować - wystarczyło mnie poprosić) do zjedzenia kleiku z zawartością materiału wybuchowego. Później wystarczyło połknąć odpowiedni cukierek sypiący iskrami i po sprawie. Znaczy, po mnie.
Miałem dwóch towarzyszy, jeden zjadł za mało kleiku i wybuch mu tylko uszkodził organy wewnętrzne, zamiast rozerwać całego i biedak dogorywał plując krwią. Na ten widok wzrósł mi apetyt. Problem pojawił się w momencie połykania cukierka. Odrzucało mnie od niego i nie mogłem się sam do tego zmusić. Szczęśliwie mój drugi towarzysz losu - fanatyk palenia, przekonał strażników (w sumie bez problemu, oni byli bardzo spolegliwi), że jak będzie palił papierosy to efekt będzie ten sam. Mi też to bardziej odpowiadało, więc poszedłem za jego przykładem. I wtedy zaczęła się główna część snu. Dostaliśmy paczkę fajek i wypuszczono nas z więzienia.
Pogodzony z nieuchronną śmiercią (choć pomyślałem o ucieczce, nie przeczę, ale zaraz później przyszło mi do głowy, że byłaby ona nie fair w stosunku do strażników, którzy mi zaufali, że wykonam karę. oczywiście, że w takich warunkach nie mogę uciec. zwłaszcza jak na karę zasłużyłem. nieważne, że nie pamiętam czym), spaceruję po ogrodzie i spotykam znajomych i rodzinę, z którymi czynię ostatnie ustalenia. Nie takie dotyczące pogrzebu i podobnych przyziemnych spraw. Rozliczam się z przeszłości, wspominam, przepraszam, dziękuję. Niesamowicie fajne uczucie to było - akceptacja nieuchronnego i spokojne rozmowy. Nie mogło się wydarzyć nic, co miałoby mnie wytrącić z równowagi. I uczucie paraliżującego strachu przy każdym zaciągnięciu się papierosem. Stymulujące.
Nie wybuchłem do końca snu.
Po obudzeniu pierwsze co zrobiłem, to zacząłem się rozglądać, gdzie położyłem fajki. A ja nie palę.
O wpisie
- Dodano:
- 22 sierpnia 2005, 19:04
- Kategorie:
- prywata
2 komentarze
przeskocz do formularza