Powrót z Mekki

Odbyłem pielgrzymkę, która każdy młody człowiek z mojej generacji powinien w swoim życiu przeżyć. Zetrzeć się z bezsensownością i brakiem perspektyw. Z wszechobecnym kłamstwem i agresywną reklamą. Z ograniczeniami wolności i otaczającą bezmyślnością. Znaczy, byłem na koncercie Cool Kids of Death (informacje bliższe prawdy niż to zdjęcie znajdziesz tutaj -> CKOD)

Była to już druga moja taka pielgrzymka i muszę przyznać, że już po pół minuty (tzn. z chwilą wejścia wokalu) przypomniałem sobie co mi przeszkadza w ich koncertach. Wokal zbyt stara się wywrzaskiwać wściekle swoje teksty, a z tym mu bynajmniej nie do twarzy. Aż prosiłoby sie o bardziej ironiczne i zdystansowane podejście. Ale cóż, proroków generacji się nie wybiera, a na pielgrzymki chodzić trzeba.

Zgodnie z hasłem 'z każdego koncertu trzeba coś wynieść' jestem teraz posiadaczem jednego z numerów Czasu Kultury. Tyle, że jeszcze nie rozgryzłem czy jest poświęcony gejom, czy metroseksualistom. Okaże się pewnie jutro.


O wpisie