Z teczki filmowego recenzenta-amatora
Wczorajszy wieczór spędziłem (m.in.) oglądając Piłę (Saw) zachęcony recenzjami twierdzącymi, że jest to 'skrzyżowanie Siedem z Cube', ' zaskakujący thriller' o 'niespodziewanym zakończeniu', itd..
Otóż zawiodłem się okrutnie. Dialogi leżały na całej linii. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnego zdania, które zapadłoby mi w pamięć poza 'Helo John/Adam/Amanda..'. A to pamiętam tylko dlatego, że było wielokrotnie wałkowane. Było kilka ciekawych ujęć i kadrów, ale większość ironicznie podsumował kumpel - "Ten film jest świetny, nawet mimo tego, że na połowie scen nic nie widać bo jest za ciemno. Wyobraźcie sobie jakby wgniatał w fotel jakby był dobrze naświetlony". Rzeczywiście, w dużej części filmu nic nie widziałem, dźwięk też jakoś nie porażał, więc robiło się zwyczajnie nudno. Pewnie im nie starczyło budżetu na lampy, albo oszczędzali na kręceniu i część scen jest tylko nagłośniona a kamera nie pracowała. Dowiedziałem się też (empirycznie, rzecz jasna), że Murzyni w ciemnych kadrach się doskonale maskują. Są nie do zauważenia przy wspomnianym oświetleniu, więc doszło do sytuacji, że myślałem, iż jedna z postaci jako wielbiciel zabaw spod znaku S&M bije się sama ze sobą, a miała po prostu właśnie takiego niewidzialnego oponenta.
Fabuła - pomysł całkiem niezgorszy, realizacja jednakże bez rewelacji. Normalnie na tego rodzaju filmach staram się wydedukować kto kogo i dlaczego, a tu mi się po prostu nie chciało. Czekałem tylko na rozwiązanie, a kolejne 'zwroty akcji' bynajmniej u mnie napadów zdziwienia nie powodowały. Raczej bliżej było do reakcji - "acha..".
I jeszcze słowo o plakacie filmowym - ma się nijak do filmu. Podobnie jak polski tytuł. Ale to drugie to chyba norma. Zgaduję, że oba są efektem 'gry z widzem' i quasi-kreatywności jakiegoś młodego marketingowca.
Podsumowanie chyba niepotrzebne. Widać, że polecać raczej nie będę. ;)
O wpisie
- Dodano:
- 12 marca 2005, 12:42
- Kategorie:
- film
Dodaj komentarz
przeskocz do formularza