Gazecie Wyborczej gratulujemy Gadomskiego ..
Pewien idiota napisał kiedyś pewien artykuł. Co zaowocowało dość zrozumiałym oburzeniem i odpowiedzią. Natomiast wspomniany na poczatku kretyn i porażka intelektualna odniosł się do wspomnianej wypowiedzi następująco. Nie jestem stałym bywalcem polskiego Usenetu, ale słyszałem, że taki głupek odnalazłby się na niektórych grupach. Ów nieudany felietonista myli pojęcia prawa autorskiego i patentowego i gdy mu w liscie próbują wytłumaczyć jak komuś głupiemu o co tu chodzi i jakie są różnice, to nadal nie rozumie, albo udaje większego imbecyla niż jest. A może ja go przeceniam i rzeczywiście jest to prawdziwy dół intelektualny, dla którego nie ma już ratunku.
Zmierzając jednak ku konkluzji, Witolda Gadomskiego uważam za buca.
disklejmer - moja opinia nie jest spowodowana tym, że ma akurat takie zdanie w tej sprawie. Jest spowodowana faktem, że upiera się przy swojej opinii jak głupi mimo, że nie poczynił najdrobniejszych kroków, żeby sprawdzić czy opinia ta ma jakiekolwiek punkty wspólne z rzeczywistością. A jak mu próbują wytłumaczyć to pisze (podobnie od rzeczy), że :
Polscy informatycy obawiają się, że zbyt rygorystyczna ochrona patentów będzie przeszkodą w ich działalności, gdyż pisane przez nich programy mogą być uznane za niesamodzielne. Moim zdaniem obawa ta jest przesadna. Ochrona praw do programów (a także algorytmów) podnosi poprzeczkę wymagań, a tego nikt w swej profesji nie lubi. Karze chałturników zrzynających elementy programów wcześniej wymyślonych, za to prawdziwym innowatorom zapewnia dodatkową ochronę. Opłaca się więc inwestować w nowe rozwiązania - kosztem większych nakładów pracy - niż zajmować się tylko podróbkami.
Czytaj - za moich czasów młodzi chcieli się sami wziąść do roboty i wymyślić coś nowego, a teraz to tylko chałturniczą podróbką chcą żyć. Pewnie zna się na rzeczy - z zawodu chałturniczo podrabia felietony.
ps - I on się uważa za liberała? Pewnie popiera wolność od myślenia.
do Europy nadal daleko, ale do japońskich turystów coraz bliżej
Udział w tradycyjnym wielkanocnym święceniu potraw przyniósł ciekawą obserwację. Z chwilą gdy wyszedł ksiądz i zaczął modlitwę jedna z biorących udział w ceremonii wyjęła aparat cyfrowy i zaczęła kręcić film z kapłanem w roli głównej (albo wyjątkowo długo kadrowała zdjęcie). Później, gdy główny bohater rozpoczął wędrówke po kościele to błysnęło jeszcze kika fleszy z różnych stron.
Czy ci ludzie tak rzadko bywaja w kościele, że musieli zrobić zdjęcia, żeby to upamiętnić lub zapamiętać jak wygląda wewnątrz? A może chcieli udokumentować umierające tradycje ludowe?
Niezależnie od powodu.. Smutno mi, Boże!
A ja nawet nie o tym chciałem. Wyobraziłem sobie jakie to mogą wyjść efekty. Kiepski flesz, duże pomieszczenie, obiekt też nie jakiś specjalny, kadrów ciekawych nie widziałem żeby ktokolwiek szukał. Jednak fakt, że każde naciśnięcie migawki kosztuje powodował zwykle chwilę zastanowienia u użytkowników analogów. A z cyfrówką nie ma problemu - naciskasz raz za razem. A to, że dobre zdjęcie wymaga chwili zastanowienia jakoś umyka. Podobnie jak znikają te dobre zdjęcia.
Teraz rozumiem dlaczego z chwilą wejścia fotografii kolorowej, gdy ludzie zaczęli masowo upamiętniać swoje wakacje i nie tylko, wielbiciele fotografii czarno-białej patrzyli na to ze smutkiem. Tak jak ja dzisiaj.
Powrót z Mekki
Odbyłem pielgrzymkę, która każdy młody człowiek z mojej generacji powinien w swoim życiu przeżyć. Zetrzeć się z bezsensownością i brakiem perspektyw. Z wszechobecnym kłamstwem i agresywną reklamą. Z ograniczeniami wolności i otaczającą bezmyślnością. Znaczy, byłem na koncercie Cool Kids of Death (informacje bliższe prawdy niż to zdjęcie znajdziesz tutaj -> CKOD)
Była to już druga moja taka pielgrzymka i muszę przyznać, że już po pół minuty (tzn. z chwilą wejścia wokalu) przypomniałem sobie co mi przeszkadza w ich koncertach. Wokal zbyt stara się wywrzaskiwać wściekle swoje teksty, a z tym mu bynajmniej nie do twarzy. Aż prosiłoby sie o bardziej ironiczne i zdystansowane podejście. Ale cóż, proroków generacji się nie wybiera, a na pielgrzymki chodzić trzeba.
Zgodnie z hasłem 'z każdego koncertu trzeba coś wynieść' jestem teraz posiadaczem jednego z numerów Czasu Kultury. Tyle, że jeszcze nie rozgryzłem czy jest poświęcony gejom, czy metroseksualistom. Okaże się pewnie jutro.
Z teczki filmowego recenzenta-amatora
Wczorajszy wieczór spędziłem (m.in.) oglądając Piłę (Saw) zachęcony recenzjami twierdzącymi, że jest to 'skrzyżowanie Siedem z Cube', ' zaskakujący thriller' o 'niespodziewanym zakończeniu', itd..
Otóż zawiodłem się okrutnie. Dialogi leżały na całej linii. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnego zdania, które zapadłoby mi w pamięć poza 'Helo John/Adam/Amanda..'. A to pamiętam tylko dlatego, że było wielokrotnie wałkowane. Było kilka ciekawych ujęć i kadrów, ale większość ironicznie podsumował kumpel - "Ten film jest świetny, nawet mimo tego, że na połowie scen nic nie widać bo jest za ciemno. Wyobraźcie sobie jakby wgniatał w fotel jakby był dobrze naświetlony". Rzeczywiście, w dużej części filmu nic nie widziałem, dźwięk też jakoś nie porażał, więc robiło się zwyczajnie nudno. Pewnie im nie starczyło budżetu na lampy, albo oszczędzali na kręceniu i część scen jest tylko nagłośniona a kamera nie pracowała. Dowiedziałem się też (empirycznie, rzecz jasna), że Murzyni w ciemnych kadrach się doskonale maskują. Są nie do zauważenia przy wspomnianym oświetleniu, więc doszło do sytuacji, że myślałem, iż jedna z postaci jako wielbiciel zabaw spod znaku S&M bije się sama ze sobą, a miała po prostu właśnie takiego niewidzialnego oponenta.
Fabuła - pomysł całkiem niezgorszy, realizacja jednakże bez rewelacji. Normalnie na tego rodzaju filmach staram się wydedukować kto kogo i dlaczego, a tu mi się po prostu nie chciało. Czekałem tylko na rozwiązanie, a kolejne 'zwroty akcji' bynajmniej u mnie napadów zdziwienia nie powodowały. Raczej bliżej było do reakcji - "acha..".
I jeszcze słowo o plakacie filmowym - ma się nijak do filmu. Podobnie jak polski tytuł. Ale to drugie to chyba norma. Zgaduję, że oba są efektem 'gry z widzem' i quasi-kreatywności jakiegoś młodego marketingowca.
Podsumowanie chyba niepotrzebne. Widać, że polecać raczej nie będę. ;)
z opisu GG:
Życzenia dla kobiet: Bądźcie dumne i nie dajcie się zeszmacić!
I czego tu więcej życzyć? ;)